• ks. Marek Dziewiecki

Miłość. Marek Dziewiecki, cz. 12 Miłość a seksualność.


serce sz.jpeg

12. Miłość a seksualność Niektórym ludziom seksualność kojarzy się z miłością, czułością, szczęściem i przekazywaniem życia. Innym ludziom kojarzy się ona z przemocą, zaburzeniami, uzależnieniami. Ludzka seksualność może być miejscem wyrażania miłości i przekazywania życia. Ale może też stać się miejscem wyrażania przemocy (np. gwałt) i przekazywania śmierci (np. wirus HIV, aborcja). Źle kierowaną seksualnością można aż tak bardzo skrzywdzić samego siebie i innych ludzi, że kodeksy karne wszystkich krajów świata przewidują za to wysokie kary. W USA najwięcej kar śmierci i dożywocia wymierza się właśnie za przestępstwa seksualne. Dojrzałe kierowanie własną seksualnością wymaga umiejętności rozsądnego nawiązywania kontaktów z osobami płci przeciwnej, czyli zachowania wyżej opisanej kolejności więzi między chłopakiem a dziewczyną. Badania opublikowane w „Gazecie Wyborczej” we wrześniu 1996 r. potwierdziły, że przedmałżeńska inicjacja seksualna idzie w parze z sięganiem przez młodzież po alkohol i narkotyki, a także z niepowodzeniami szkolnymi. Aż 51% chłopców szkół średnich mających jedynki i dwójki deklaruje współżycie seksualne. Z grupy uczniów mających piątki i szóstki jest tylko 5% współżyjących (por. „GW”, 30.09.1996). Inicjacja seksualna przed zawarciem małżeństwa jest często przejawem somatyzacji, czyli wyrażania ciałem (w tym wypadku seksualnością) problemów, napięć i konfliktów ze sfery psychicznej, moralnej czy społecznej. Im bardziej jakiś nastolatek cierpi, im bardziej ma zaburzone więzi rodzinne i rówieśnicze, im więcej przeżywa trudności psychicznych czy dręczących go problemów, im bardziej brakuje mu radości i miłości, tym bardziej atrakcyjna wydawać mu się będzie seksualność. Podobnie zresztą jak piwo, papieros czy narkotyk. A więc jak wszystko to, co obiecuje łatwe „szczęście” i przynosi doraźną ulgę. Na jakiej podstawie można twierdzić, że optymalnym miejscem współżycia seksualnego jest małżeństwo? Otóż wynika to nie tylko z zasad moralnych czy religijnych, ale także z troski o zachowanie zdrowia psychicznego. Zdrowie psychiczne oznacza, że potrafimy dobierać nasze gesty i zachowania w sposób proporcjonalny do zbudowanych więzi. Są pewne gesty i zachowania, które można odnosić do wszystkich ludzi. Do wszystkich można, na przykład, uśmiechać się, wszystkich można pozdrawiać określonymi słowami czy ukłonem. Jednak nie wszystkim ludziom spotkanym na ulicy podajemy rękę. Jeszcze węższy zakres stosowania mają takie gesty, jak pocałunek czy objęcie kogoś ramieniem. Gesty te są zarezerwowane dla tych ludzi, z którymi wiążą nas głębsze więzi, np. rodzinne czy przyjacielskie. Stosowanie tych gestów w odniesieniu do wszystkich ludzi byłoby czymś pustym, albo sygnalizowałoby jakieś zaburzenia psychiczne. Przykładem ilustrującym tę sytuację są zachowania dzieci z tak zwaną chorobą sierocą, które przytulają się do każdej osoby pojawiającej się w ich zasięgu; także do ludzi, których widzą po raz pierwszy. Takie znaki i gesty, jak trzymanie się za ręce, przytulanie, obejmowanie czy okazywanie czułości, wymagają jeszcze bardziej intymnej i pogłębionej więzi. Są czymś naturalnym i dojrzałym między rodzicami a dziećmi, między współmałżonkami, między ludźmi wyjątkowo sobie bliskimi, którzy potrafią się wzajemnie kochać, respektować, chronić. Poza takim kontekstem więzi tego rodzaju gesty dziwią, niepokoją, są czymś niestosownym. Mogą być nawet zakazane przez kodeks karny. Dojrzałe psychicznie zachowanie oznacza więc, że nasze gesty wobec określonych osób nie sięgają głębiej niż więzi, które do tej pory z tymi osobami zbudowaliśmy. Niektóre z gestów i zachowań są aż tak bardzo intymne i osobiste, że są gestami „ścisłego zarachowania”. Do takich gestów należy na pierwszym miejscu współżycie seksualne. To jedyne zachowanie, które jest w pełni odpowiedzialne wyłącznie w jednym kontekście: w kontekście miłości małżeńskiej. Współżycie seksualne to gest najbardziej intymny i bogaty w konsekwencje ze wszystkich fizycznych znaków, do jakich zdolny jest człowiek. Właśnie dlatego staje się ono odpowiedzialny jedynie w najbardziej intymnej i nieodwołalnej więzi, jaką jest miłość wierna i wyłączna, zwana miłością małżeńską. Współżycie seksualne jest nie tylko sposobem wyrażania miłości małżeńskiej. Jest jednocześnie sposobem wyrażania miłości rodzicielskiej, gdyż staje się miejscem przekazywania nowego życia. Z tego właśnie względu powinno dokonywać się ono jedynie między tymi osobami, które są w stanie to nowe życie w odpowiedzialny sposób przyjąć, ochraniać i z miłością towarzyszyć mu w rozwoju. Współżycie seksualne jest odpowiedzialne tylko między tymi osobami, które potrafią zagwarantować dojrzałe rodzicielstwo oraz zapewnić właściwe wychowanie dzieci. Warunki te mogą spełniać w pełni jedynie osoby, które trwają w nierozerwalnym związku małżeńskim. Wszystkie nauki o człowieku (filozofia, antropologia, psychologia, pedagogika, socjologia) potwierdzają, że tylko w ramach dojrzałej i trwałej więzi małżeńskiej tworzą się optymalne warunki do szczęśliwego rodzicielstwa i dojrzałego wychowania dzieci. Przedwczesna inicjacja seksualna grozi popadnięciem w uzależnienie od sfery seksualnej. Pojawiają się wtedy wszystkie mechanizmy, które są typowe dla uzależnienia od alkoholu czy narkotyków: nadmierna koncentracja na seksualności, niezdolność do kierowania własnym ciałem oraz rosnąca „tolerancja”, czyli stopniowe obojętnienie na bodźce seksualne. Powoduje to stan, w którym dany człowiek, aby osiągnąć podobny co poprzednio stopień przyjemności, potrzebuje coraz silniejszych bodźców. Z tego powodu szuka nowych partnerów, a następnie coraz szybciej ich porzuca. Dla człowieka uzależnionego współżycie seksualne staje się ważniejsze niż wszystko inne, gdyż wydaje się jedyną drogą do szczęścia. Jest to zatem sytuacja analogiczna do sytuacji narkomana czy alkoholika, który wszystko potrafi poświęcić dla substancji, od których się uzależnił. Ponadto przedwczesna inicjacja seksualna uczy błędnej filozofii życia. Polega ona na uznaniu doraźnej przyjemności za najwyższą normę postępowania, przez co uniemożliwia uczenie się miłości. Efektem przedwczesnej inicjacji seksualnej jest także frustracja, bo nastolatkom towarzyszy zwykle iluzja, że współżycie seksualne wystarczy im do pełnej satysfakcji i do zbudowania trwałej więzi. Tymczasem po zadowoleniu, które mogą odczuć na początku, pojawia się bolesne rozczarowanie. Nie może być inaczej, gdyż doznanie przyjemności seksualnej nie może zaspokoić w pełni ludzkiej tęsknoty za miłością i wiernością. Prawdę tę bardzo trafnie wyraża wypowiedź dwudziestoletniej Barbary: „Jeśli miłość jest dojrzała, to <seks> przestaje być najważniejszy. Najważniejszy jest dla niekochających się ludzi. Współżycie bez miłości to zwykła kopulacja. Może nawet dawać przyjemność, ale nie szczęście”. Sens ludzkiej seksualności jest dokładnie taki sam, jak sens całego człowieka. Każdy z nas żyje po to, by kochać i być kochanym oraz by w tym właśnie celu posługiwać się całym swoim wyposażeniem i wewnętrznym bogactwem. Dojrzałość to zdolność takiego kierowania własnym ciałem, by wyrażało ono miłość poprzez fizyczną obecność, przez mądrą pracowitość oraz przez czułość dostosowaną do rodzaju więzi.

Dojrzałość to zdolność takiego przeżywania własnej seksualności oraz takiego kierowania tą sferą, by stawała się ona sposobem wyrażania odpowiedzialnej miłości i płodności. To świadomość, że miłość bez seksualności może wystarczyć człowiekowi do szczęścia. Natomiast seksualność bez miłości nie wystarczy mu nigdy.

Tekst opublikowany w: Katecheta, nr 6 (2001), s. 43-50

13 wyświetlenia

Powiązane posty

Zobacz wszystkie