O spowiedzi z zupełnie innej perspektywy cz. 1

Najpierw jest Bóg - Ojciec - Miłość, a dopiero potem grzech i jego sens. Moralność bowiem i jej uzasadnienie w pierwszym rzędzie wynika z samego Boga i z tego kim On jest, oraz jaki ma stosunek do nas.

Jezus.jpg

Taka jest perspektywa naszej spowiedzi: Ukrzyżowany. Ręce, nogi, bok. Miłość i cena za grzech.

Naj­trud­niej zacząć pisa­nie. Roz­po­cząć od jakiejś myśli czy wątku, potem tekst już pra­wie pisze się sam. Z tek­stem o sakra­men­cie pokuty i pojed­na­nia pew­nie jest iden­tycz­nie. Zacząć więc należy od samego Boga. Po pierw­sze dla­tego, że jest On począt­kiem wszyst­kiego „i chce­nia i dzia­ła­nia”, ale także w celu unik­nię­cia nie­bez­piecz­nego poło­że­nia akcentu na sie­bie samego. Sakra­ment pokuty może być bowiem krę­ce­niem się wokół sie­bie, swo­ich grze­chów, swo­jej walki z grze­chem itd. Traci się wtedy wymiar teologiczny sakra­mentu. Cza­sem w spo­wie­dzi, czy przy­go­to­wa­niu do niej nie poja­wia się nawet pro­blem Boga. Ześrod­ko­wa­nie na nas samych w sakra­men­cie pokuty może mieć opła­kane skutki. Nie tylko bowiem cho­dzi o zaka­mu­flo­wany ego­izm, ale o coś znacz­nie bar­dziej poważ­nego, a nawet śmiertelnego.

Myślę tu o grze­chu naj­strasz­niej­szym spo­śród wszyst­kich, mia­no­wi­cie o grze­chu pychy. To grzech iście sza­tań­ski, ponie­waż sam Lucy­fer został strą­cony sprzed obli­cza Boga z jego powodu. Święty Tomasz, cytu­jąc Boecju­sza, mówi: „pod­czas gdy wszyst­kie inne występki ucie­kają od Boga, jedna tylko pycha prze­ciw­sta­wia Mu się”. To grzech naj­strasz­niej­szy ponie­waż wsą­cza się w duszę bar­dzo pod­stęp­nie i daje pozory pracy ducho­wej i postępu. Może się bowiem tak zda­rzyć, że ktoś pra­cuje duchowo, spo­wiada się, popra­wia z róż­nych sfer, ale sza­tan trzyma go w nie­woli pychy. „Tak samo z przy­jem­no­ścią wyle­czyłby cię z odmro­żeń, gdyby w zamian mógł ci dać raka. Pycha jest bowiem ducho­wym rakiem – zżera samą moż­li­wość miło­ści, zado­wo­le­nia czy wręcz zdro­wego roz­sądku” (C. S. Lewis). Cza­sem ktoś przy­cho­dzi do spo­wie­dzi i roz­po­czyna spo­wiedź od tego, że nie ma się z czego spo­wia­dać, bo wła­ści­wie nie grze­szy. Naj­czę­ściej doty­czy to osób star­szych. Radzę wtedy, z wro­dzoną sobie zło­śli­wo­ścią, aby napi­sali pismo do Waty­kanu pro­sząc o roz­po­czę­cie pro­cesu kano­ni­za­cyj­nego. W rze­czy­wi­sto­ści jed­nak jest to bar­dzo nie­bez­pieczny moment, bo może być i tak, że czło­wiek sie­dzi w głę­bo­kiej ciem­no­ści, bez jakie­go­kol­wiek świa­tła. Wtedy rze­czy­wi­ście nic nie widać…Żeby zakoń­czyć temat pychy zacy­tuję św. Grzegorza Wiel­kiego: „Nadę­cie pysz­nych prze­ja­wia się w czte­rech posta­ciach. Bo albo sądzą, że dobro, jakie jest w nich, sami spra­wili; albo, jeśli wie­rzą, że im zostało dane z góry, uwa­żają, że na nie sami zasłu­żyli; albo cheł­pią się posia­da­niem cze­goś, czego nie mają; albo pogar­dza­jąc dru­gimi chcą poka­zać, że tylko oni coś mają”. Trzeba więc zacząć od Boga i od tego kim On jest, a kim jeste­śmy wobec Niego. Ta optyka usta­wia także sakra­ment pokuty i pojed­na­nia. Oczy­wi­ście jest to temat rzeka i zamie­rzam go tylko zary­so­wać. Wystar­czy jeśli roz­pocz­niemy od medy­ta­cji nad począt­kiem modli­twy Pań­skiej, „Ojcze nasz”. Ile cie­pła i czu­ło­ści jest w tym stwier­dze­niu. Bóg to dobry Ojciec, może zupeł­nie inny od tego, któ­rego znasz z wła­snego doświad­cze­nia.

Żeby dużo nie pisać proponuję odsłu­chanie zapisu roz­wa­żań ojca Augu­styna Pela­now­skiego o Ojcostwie Boga.

Pokusa nad pokusami

Bóg Ojciec

Nie zostawię was sierotami

cdn.

Wyróżnione posty