• ks. tomasz Delurski

O spowiedzi z zupełnie innej perspektywy cz. 4


spowiedz.jpg

Tyle nieco suchej teo­rii. Roz­pa­trzmy przy­kłady prak­tyczne. Jeśli ktoś spo­wiada się z opusz­cze­nia nie­dziel­nej Mszy świę­tej to jesz­cze nic spo­wied­ni­kowi nie mówi. Jest to oczy­wi­ście grzech śmier­telny. Gdy jed­nak ktoś jest w szpi­talu, trudno mówić tu o grze­chu. Trzeba bowiem oce­nia­jąc swoje zacho­wa­nia brać pod uwagę kry­te­ria oceny tzn. sam przed­miot, inten­cję, oko­licz­no­ści. Powyż­szy przy­kład doty­czył oczy­wi­ście oko­licz­no­ści, które zmie­niły ocenę moralną czynu. Dalej, a wła­ści­wie na samym początku jest sam przed­miot czynu. Może on być dobry, obo­jętny lub zły sam w sobie. Czyn dobry to ten zgodny z pra­wem Boga i dobrem czło­wieka jako osoby. Są jed­nak czyny wewnętrz­nie złe ze względu na swój przed­miot, wymie­nia je Drugi Sobór Watykański: „Wszystko, co godzi w samo życie, jak wszel­kiego rodzaju zabój­stwa, ludo­bój­stwa, spę­dza­nie płodu, euta­na­zja i dobro­wolne samo­bój­stwo; wszystko, cokol­wiek naru­sza całość osoby ludz­kiej, jak oka­le­cze­nia, tor­tury zada­wane ciału i duszy, wysiłki w kie­runku przy­musu psy­chicz­nego; wszystko, co ubliża god­no­ści ludz­kiej, jak nie­ludz­kie warunki życia, arbi­tralne aresz­to­wa­nia, depor­ta­cje, nie­wol­nic­two, pro­sty­tu­cja, han­del kobie­tami i mło­dzieżą, a także nie­ludz­kie warunki pracy, w któ­rych trak­tuje się pra­cow­ni­ków jak zwy­kłe narzę­dzia zysku, a nie jak wolne, odpo­wie­dzialne osoby: wszyst­kie te i tym podobne sprawy i prak­tyki są czymś hanieb­nym” (Gau­dium et Spes 27).

Czy­nów wewnętrz­nie złych nie można uspra­wie­dli­wiać oko­licz­no­ściami czy inten­cją, co jest dziś nie­stety dość powszechne. Uspra­wie­dli­wia się np. eutanazję miło­sier­dziem wzglę­dem osoby cier­pią­cej, czy abor­cję złą sytu­acją mate­rialną matki. W przy­padku czy­nów obo­jęt­nych, kie­ru­nek moralny można im nadać przez oko­licz­ność lub inten­cję. Jedze­nie i picie np. jest czy­nem obo­jęt­nym, jed­nak obżar­stwo czy picie w pew­nych oko­licz­no­ściach jest już czy­nem złym pod­le­ga­ją­cym oce­nie moralnej. Dalej znaj­duje się inten­cja. Mówi ona o skie­ro­wa­niu czynu (myśli lub zanie­dba­nia) w jakimś celu.„Inten­cja spra­wia, że czyn­ność z przed­miotu obo­jętna, staje się dobra lub zła (np. odwiedziny u zna­jo­mych, gdy są pod­jęte z inten­cją spra­wie­nia im przy­jem­no­ści, zło­że­nia życzeń, pocie­sze­nia – są czy­nem dobrym, ale gdy są podej­mo­wane z inten­cją zro­bie­nia awan­tury – są czy­nem złym). Czyn­ność z przed­miotu dobra przez inten­cję staje się mniej lub wię­cej dobra (np. „wdowi grosz”) albo zła (np. modlitwa lub jał­mużna – z przed­miotu jest dobra, ale dawana dla pochwały jest czy­nem złym). Czyn­ność z przed­miotu zła – przez inten­cję staje się mniej zła, ale nigdy dobra (por. KKK 1753). Tutaj obo­wią­zuje żela­zna zasada: cel nie uświęca środ­ków. Nie można – przy­po­mina tę naukę Kościoła papież Jan Paweł II – uznać ludz­kiego dzia­ła­nia za moral­nie dobre jedy­nie na tej pod­sta­wie, że pro­wa­dzi ono do osią­gnię­cia takiego czy innego celu, albo tylko dla­tego, że inten­cja pod­miotu jest dobra” (Veri­ta­tis Splen­dor 72).

Samarytanka.jpg

Jak napi­sał ksiądz Twardowski: Pewien ksiądz pouczał jak robi się rachu­nek sumie­nia: “Nie mów, że trze­pa­łeś kożuch, gdy w tym kożu­chu był wujek. Nie mów, że prze­je­cha­łeś butelkę, gdy ta butelka była w kie­szeni prze­chod­nia. Nie mów, że tylko ukra­dłeś sznu­rek, jeżeli do tego sznurka przy­wią­zany był koń”. Warto tu jesz­cze wspo­mnieć o igno­ran­cji (nie­wie­dzy). Jest ona zawi­niona (kiedy mogli­śmy się dowie­dzieć, że coś jest złego), lub nie­za­wi­niona. W przy­padku sto­so­wa­nia środ­ków anty­kon­cep­cyj­nych ktoś może nie wie­dzieć, że są one czy­nem grzesz­nym. Oczy­wi­ście trudno w to uwie­rzyć przy powszech­nym dostę­pie do infor­ma­cji. Poza tym nakłada to obo­wią­zek tro­ski także o wie­dzę z zakresu moral­no­ści. Stąd kate­cheza, homi­lie, lek­tura duchowa, dobre strony w Inter­ne­cie, wszystko to ma zapew­nić pewien pod­sta­wowy poziom wie­dzy, także z tego zakresu. Jeśli ktoś nie uwa­żał np. podczas lek­cji reli­gii, gdy oma­wiane były tematy moral­no­ści, sam ponosi odpo­wie­dzial­ność za swoją nie­wie­dzę, nie można zatem mówić o igno­ran­cji niezawinionej. Prze­cho­dząc do spo­wie­dzi sakra­men­tal­nej samej w sobie wypada zauwa­żyć pewien cie­kawy, acz­kol­wiek nie­po­ko­jący fakt. Z jed­nej bowiem strony spo­wiedź jest nego­wana (“co się będę spo­wia­dał jakie­muś czło­wie­kowi, Bóg zna moje grze­chy, poza tym pew­nie jest gor­szy ode mnie”), z dru­giej strony mnożą się tytuły pra­sowe i pro­gramy tele­wi­zyjne, w któ­rych ludzie doko­nują swo­istej “świec­kiej spo­wie­dzi”, wywle­ka­jąc czę­sto naj­więk­sze brudy ze swo­jego życia przed milio­nami odbior­ców. Poza tymi, któ­rzy “chlu­bią się tym, czego powinni się wsty­dzić”, jest pew­nie taka grupa osób, która odrzu­ca­jąc formę spo­wie­dzi sakra­men­tal­nej czuje cię­żar swo­jej winy i w ramach swo­istego uspra­wie­dli­wie­nia, wyrzuca swój grzech (nie nazy­wa­jąc go naj­czę­ściej w ten spo­sób) przed ano­ni­mo­wym odbiorcą lub zamie­nia­jąc kon­fe­sjo­nał na kozetkę psy­cho­ana­li­tyka. Przy­biera to bar­dzo różną formę od zwie­rza­nia się przy­ja­cie­lowi, przez roz­mowy w pociągu do wspo­mnia­nych już tele­wi­zyj­nych programów.

cdn.

28 wyświetlenia

Powiązane posty

Zobacz wszystkie