• ks. Jarosław Kaźmierczak

Duchowe "pigułki" przeciwko pandemii

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (wstęp)

„Gdy zapadł wieczór…” (Mk 4,35). Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza (papież Franciszek).

Pandemia – zajmują się nią służba zdrowia, socjologowie, ekonomiści, politycy, naukowcy rozpaczliwie szukają szczepionki, a media informują o jej przebiegu. Czy jest to także temat dla refleksji religijnej? Zdecydowanie tak. Jedni mówią o karze Bożej, a inni zaprzeczają takiej ocenie. W internecie pełno tekstów objawień (częściej pseudoobjawień), proroctw, modlitw, egzorcyzmów i błogosławieństw. Ktoś, wykorzystując grę słów, stwierdził, że to nie pandemia, ale pandemonium. Ważne w takim kontekście są słowa papieża Franciszka (https://papiez.wiara.pl/doc/6233401.Mocne-slowa-Franciszka-podczas-modlitwy-o-ustanie-pandemii), które wraz z całym kontekstem na pewno przejdą do historii nie tylko tego pontyfikatu. W świecie jak z opisów Dantego, pustoszonym przez jeźdźców Apokalipsy, w naturalny sposób pojawia się pytanie – gdzie jest Bóg? Czy Go nie interesuje nasz los, czy śpi, jak wówczas, gdy przeprawiał się z uczniami przez Jezioro Tyberiadzkie? Warto z tymi wątpliwościami zwrócić się więc do Niego i, jak zaproponował to papież Franciszek, poszukać odpowiedzi w Słowie Bożym. Ileż tam przykładów różnych pandemii, sytuacji pozornie bez wyjścia, które dotykały Naród Wybrany. Pandemia Morza Czerwonego, zagradzającego drogę do Ziemi Obiecanej, niewola babilońska, zniszczenie Świątyni Jerozolimskiej, burza na morzu zalewająca łódź z Apostołami, tonący św. Piotr czy św. Paweł jako rozbitek…To wszystko było śmiertelnym koronawirusem tamtego czasu. Biblia, informując nas o tym, jednocześnie podaje słowa Pana Jezusa: Wy już jesteście oczyszczeni dzięki nauce, którą wam przekazałem (J15,3). Dlatego w świetle Słowa Bożego spróbujmy poszukać odpowiedzi na te trudne pytania, odnaleźć rady udzielane przez Boga ludziom dotkniętym tamtymi tragediami. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów (Franciszek). Podobną drogę zaproponował José H. Prado Flores, katolicki ewangelizator i biblista, założyciel międzynarodowej sieci Szkół Ewangelizacji św. Andrzeja. Twórca znanych w Polsce kursów ewangelizacyjnych: Filip (obecnie Nowe życie), Paweł, Jan i wielu innych. Jego przemyślenia będą inspiracją dla naszych rozważań.

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (1)

Zbudź się, Panie! (Mk 4,36 – 41)

* W świetle Słowa Bożego szukamy siły do pokonania słabości, lęków i zagrożeń. Na podstawie dziejów biblijnych bohaterów, zmagających się z trudnościami swoich czasów, chcemy zbudować duchową strategię walki z pandemią zgodnie ze wskazówką św. Pawła: My nad wszystkim odnosimy zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8,37). Oczywiście nie oznacza to w żaden sposób rezygnacji ze wskazówek kompetentnych służb, zlekceważenia kwarantanny czy przepisów sanitarnych. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia (2 Tym 1,7). * Św. Marek opisuje przeprawę Jezusa i Apostołów przez Morze Tyberiadzkie. Kiedy zmęczony apostolską pracą Jezus zasnął, a łódź była już na środku jeziora, rozpętała się burza. Wysokie fale zalewały uczniów, ciemności dodawały dramatyzmu, a Jezus spał. Co zrobić w takiej sytuacji - zawracać, szukać najbliższego portu…? Nikt nie zna odpowiedzi. Uczniowie postanawiają więc obudzić Mistrza. Papież Franciszek mówi: Zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (w. 38). Nie obchodzi Cię to? Myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Czemu nic nie robisz, gdzie jest Twoja moc, czy Ci to obojętne, że za chwilę zginiemy? * Co zrobił Pan Jezus - uciszył wicher i zawołał do jeziora: Zamilknij i uspokój się (w. 39). Tu mamy pierwszą radę – wpierw trzeba walczyć z przyczynami, a potem ze skutkami. Wiatr wywoływał fale, wzburzał wody jeziora i dlatego Chrystus rozkazał mu, by ucichł. * Następnie zwrócił się do uczniów: Czemu się tak boicie? Jakże wam brak wiary! (w. 40). Burza była problemem, ale o wiele większym był strach przed nią. Widać to także i w naszym życiu, gdy pojawiają się panika, strach, stres. Ludzka logika podpowiada, że wobec burzy na morzu potrzeba kamizelek ratunkowych, łodzi, umiejętności pływania… A wiara?

* Do czego potrzebna jest wiara? Jej brak sprawia, że nie widzimy rzeczywistości w całej jej rozciągłości. Pewnego razu w samolocie wybuchła panika, gdyż wleciał on w rejon turbulencji. Wszyscy się bardzo bali, krzyczeli. Tylko mały chłopiec siedział spokojnie, a zapytany przez siedzącą obok osobę, dlaczego się nie boi, odpowiedział: Nie boję się, bo mój tata jest pilotem! * Na tym właśnie polega wiara – wiedzieć, że Ojciec niebieski jest pilotem! Mamy więc kolejny element strategii działania w tej sytuacji – obudzić Pana Jezusa. Albo może dokładniej – obudzić Go w sobie, obudzić swoją wiarę w Niego. Pozwolić Mu działać. Powiedzieć: Jesteś pilotem! Kieruj, działaj, prowadź!

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (2)

Koronawirus św. Piotra (Mt 14,28 – 34)

* Bohaterem dzisiejszej historii jest św. Piotr. Nawet jego zaatakował ten wirus (wiemy z Ewangelii, że były nawet nawroty, chociażby gdy kogut zapiał). Jak przestrzegał św. Paweł: Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł. Wszystko wydarzyło się na wodach Jeziora Galilejskiego - a wody stojące są w tradycji biblijnej symbolem złych mocy - kiedy apostołowie zobaczyli jakąś postać kroczącą w ich stronę. Był to Jezus, który dla potwierdzenia kim jest, wezwał św. Piotra, aby także szedł po wodzie. Chrystus mający pod stopami morskie tonie pokazuje w ten sposób swoją władzę – zło nie jest w stanie Go wciągnąć, pokonać. Apostoł wyszedł więc z łodzi, ale po chwili zaczął tonąć. * I kiedy począł tonąć, zawołał: Panie, ratuj mnie! (w. 30). Dlaczego św. Piotr krzyczał, przecież Jezus był blisko? Otóż nie był to tylko krzyk strachu, ale coś większego. Apostoł ogłasza w tym momencie Jezusa Panem! To jest nasze litanijne wołanie Kyrie eleison! Ty, Jezu, jesteś Panem, masz władzę nad światem, żywiołami, zalewającymi mnie falami. Jesteś potężniejszy niż one, jesteś większy niż koronawirus, który chce mnie pochłonąć! * Apostoł ogłasza Jezusa także swoim Zbawicielem. Mówi, że sam siebie nie uratuje. Jako rybak umie pływać, bo to część jego pracy, ale w tej sytuacji ludzkie możliwości i kompetencje nie wystarczą. Jest tu jakby echo słów Psalmu 127,1 - Jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzi się przy budowie człowiek. Jeśli Pan miasta nie strzeże, na próżno czuwają strażnicy. Tak właśnie działa wiara – ja zrobię to, co jest dla mnie możliwe, a sprawy niemożliwe zostawiam Panu Bogu. Wielu z nas to wie, ale może właśnie ta trudna sytuacja pozwoli innym odkryć swoje ograniczenia i zwrócić się do Boga jak ów włoski lekarz z Lombardii dający świadectwo z samego centrum pandemii: Jeszcze dwa tygodnie temu moi koledzy i ja byliśmy ateistami; to było normalne, ponieważ jesteśmy lekarzami i powiedziano nam, że nauka wyklucza istnienie Boga. Zawsze śmiałem się z moich rodziców, którzy chodzili do kościoła (…). Teraz musimy przyznać: my, ludzie, dotarliśmy do naszych granic, nie możemy nic zrobić, żeby każdego dnia nie umierało coraz więcej ludzi (…). Zdaliśmy sobie sprawę, że tam, gdzie człowiek nic nie może zrobić, potrzebujemy Boga i zaczęliśmy prosić Go o pomoc, kiedy mamy tylko kilka wolnych minut. Rozmawiamy ze sobą i nie możemy uwierzyć, że my, zatwardziali ateiści, codziennie szukamy pokoju, prosząc Pana, by pomógł nam się na Nim oprzeć (https://wpolityce.pl/swiat/492351-wstrzasajace-swiadectwo-wloskiego-lekarza-z-lombardii). * Trzeba nam zauważyć, że św. Piotr był wówczas bardzo blisko Pana Jezusa, czego nie możemy powiedzieć o sobie. Wielu jest zamkniętych w kwarantannie, a większość ma ogromnie utrudniony dostęp do sakramentów. Może to właśnie czas, aby zrealizować słowa Chrystusa o tym, że prawdziwi czciciele będą oddawać Ojcu cześć w Duchu i w prawdzie (J 4,23). Niech to będzie czas zbliżenia się do Pana Jezusa w Jego Słowie, czas bliskości poprzez modlitwę w rodzinnym gronie… * Jezus wyciągnął rękę i uchwycił go (w. 31), pomagając wejść do łodzi. Dzisiaj łódź to wspólnota Kościoła, rodzina, grupa modlitewna. Może postanowieniem na czas po pandemii będzie mocniejsze zakorzenienie w Kościele, troska o rodzinę, wstąpienie do wspólnoty.

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (3)

Wejdź, Panie, do mojej łodzi, w której doświadczam tylu trudności (Mk 6,45 – 51)

* Kolejny dzień naszych kłopotów z pandemią koronawirusa, kolejny też dzień szukania w Biblii strategii w walce z nią. Nie jest to czas Bożego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne, od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym (papież Franciszek). Jednocześnie, jak słusznie zauważa ks. abp Stanisław Budzik, Szkodliwe jest propagowanie fałszywej historiozofii, powoływanie się na prywatne pseudoobjawienia i sny, nonszalancka, wyrwana z kontekstu egzegeza biblijna, ignorowanie, marginalizowanie lub nawet otwarte kwestionowanie współczesnego nauczania Kościoła. Ze słuszną krytyką spotyka się nierozróżnianie porządku natury i łaski, wymiaru duchowego i materialnego, prowadzące do lekceważenia zasad bezpieczeństwa podczas liturgii. Niedopuszczalne jest magiczne traktowanie sakramentów i sakramentaliów (Nota Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski w związku z pandemią koronawirusa, 01.04.2020). * Przyglądamy się więc różnym trudnym sytuacjom z życia apostołów, aby zobaczyć, jak oni radzili sobie z trudnościami. Nie szukamy magicznej szczepionki na koronawirusa, ale strategii radzenia sobie z przeciwnościami. Widzimy uczniów podczas nocnej przeprawy przez niebezpieczne morskie wody, gdy tymczasem Pan Jezus pozostał na brzegu pogrążony w modlitwie. Są już na środku jeziora, jest środek nocy i wieje przeciwny wiatr. To wszystko razem wzięte sprawia, że nawet oni – doświadczeni rybacy - są już zmęczeni. Na dodatek widzą zbliżającą się postać. Ileż dramaturgii w tych słowach! Fizycznie wyczerpani są teraz jeszcze dotknięci na poziomie emocji. Czy to nie jest także opis tego, co przeżywają dzisiaj miliony ludzi na całym świecie? Papież Franciszek tak opisał to w czasie pamiętnej modlitwy na placu Świętego Piotra: Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. * Tymczasem Pan Jezus mija Apostołów i zdaje się, że przejdzie obok, jednak w reakcji na ich strach wchodzi do łódki. I wówczas, gdy jest już z nimi, nastaje cisza, uspokajają się fale i serca. Powtórzmy – niebezpieczeństwo mija i przychodzi pokój, gdy Jezus jest na pokładzie łodzi! I to jest właśnie strategia, którą powinniśmy przyjąć! * Prosić: Wejdź, Jezu, do łodzi mego życia, bądź moim domownikiem, a nie tylko gościem na chwilę, na czas świąt, kościelnej uroczystości… Kiedy zaś Chrystus przyjdzie, to zawsze ze swoimi zasadami, wartościami, nauczaniem, Ewangelią. Trzeba więc zaakceptować w sercu słowa: Szukajcie wpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane (Mt 6,33). Potrzebujemy Cię, Panie, w tej nocy koronawirusa. Ciemności pandemii pokryły całą ziemię, nie widać końca tragedii. Nie ma lekarstwa, ludzie umierają, tracimy nadzieję. Jesteśmy wystraszeni, zamknięci w kwarantannie, ale Ty jesteś większy niż wszelkie zagrożenia. Bądź siłą dla służby zdrowia, mądrością dla naukowców, cierpliwością dla wolontariuszy i służb porządkowych, miłosierdziem dla umierających.

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (4)

Zbawienie i ratunek dla wszystkich. Ratuj nas Panie! (Mt 9,27 – 31)

* Pigułki – bo kazanie, rozważanie w pigułce. Pigułce małej jak ziarnko gorczycy. Wiara tej wielkości może góry przenosić. Także te zbudowane z koronawirusów.

* Misterium Chrystusowego Krzyża to największa tajemnica w dziejach świata. Świata, który jest Boży, poddany władzy Wszechmogącego, gdzie nic się nie dzieje bez Jego dopustu. Człowiek wobec cierpienia, choroby, tragedii staje często bezradny, także w sensie zrozumienia. Znakomicie pokazuje to scena z uczniami Jezusa, którzy sądząc, że wszystko się skończyło i było pomyłką, idą do Emaus (Łk 24, 13 – 35). I właśnie w takim momencie konfrontacji z Krzyżem – śmierci, przegranej, smutku, niebezpieczeństwa – przychodzi Pan Jezus i wyjaśnia im sens wydarzeń w świetle Pisma św. (por. Łk 24,32). * To jest właśnie myśl przewodnia naszych rozważań – Biblia nadaje sens naszemu życiu, w niej szukamy znaczenia wydarzeń. Sięgnijmy więc po Słowo Boże, które w Mt 9,27 – 31 opisuje uzdrowienie dwóch niewidomych. Ewangelista nie podaje ich imion, może to więc dotyczyć każdego z nas. Ci ludzie zdecydowali się razem dzielić swój trudny los; razem żyć, cierpieć i iść za Jezusem. Wspólnie też zwrócili się do Niego takimi samymi słowami – Synu Dawida, zmiłuj się nad nami! (w. 27). * Mamy tu ważną lekcję, istotny element naszej strategii działania i przetrwania pandemii. Mówią o nim nieustannie w mediach, apelują medycy, podpowiada zdrowy rozsądek – albo razem przetrwamy, albo wszyscy zginiemy. Nie ma miejsca na prywatę, na zachowania w stylu: muszę uprawiać jogging, nie mogę wytrzymać bez świeżych bułeczek… Zachorować mogą wszyscy, umrzeć każdy, nikt nie może być obojętny. Ta sama burza ogarnia każdego, wszyscy płyniemy tą samą łodzią. * Tu zrealizować się mogą słowa obietnicy Pana Jezusa: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,19 – 20). Owi dwaj niewidomi realizują to w swojej wspólnocie choroby, a my stajemy się coraz bardziej świadomi, że ludzkość jest jedną rodziną, dotkniętą tym samym nieszczęściem. Pandemia zaczęła się w komunistycznych Chinach, ale mieszkają tam nasi bracia. W Europie najbardziej dotyka Włochów, którzy również są naszymi braćmi. Ból, śmierć, cierpienie przekraczają wszelkie granice. Stajemy więc przed Bogiem jako jedna rodzina, wołając: Synu Dawida, zmiłuj się nad nami!

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (5)

Koronawirus Morza Czerwonego (Wj 14,13)

* W czasie, gdy media prześcigają się w opisach tragedii, która dotknęła świat, nasuwa się pytanie, czy rzeczywiście ludzie Biblii przeżywali takie doświadczenia i można się od nich uczyć czegokolwiek. Czy Słowo Boże jest Słowem nadziei? Dlatego dzisiejsze kazanie w pigułce, kolejna pigułka przeciw pandemii, nawiązuje do ogromnie dramatycznej sytuacji z dziejów Narodu Wybranego. Chodzi o wyjście z niewoli egipskiej pod przewodnictwem Mojżesza. Izraelici docierają nad Morze Czerwone, nie ma tu żadnej przeprawy, mostu, nie mają łodzi… Na dodatek dogoniły ich żądne zemsty za śmierć pierworodnych wojska faraona. To właśnie koronawirus Morza Czerwonego – śmierć w morskiej toni albo pod mieczami Egipcjan! Nie dotyka on jednej osoby czy rodziny, ale całego narodu. Nie ma innej opcji, szansy na przetrwanie, żadnej nadziei! Czyż nie tak wielu postrzega otaczającą nas rzeczywistość? * A jednak jest nadzieja! W imieniu Boga Wszechmogącego Mojżesz odpowiedział ludowi: Nie bójcie się! Pozostańcie na swoim miejscu, a zobaczycie zbawienie od Pana, jakie zgotuje nam dzisiaj (Wj 14,13). Izraelici ruszyli więc w morze, a kiedy szli, wody się rozstępowały. José H. Prado Flores, komentując to wydarzenie, powiedział, iż ruszyli nie dlatego, że wody się rozstępowały, ale wody cofały się na boki, bo Izraelici w nie weszli. Uwierzyli Bogu, odzyskali nadzieję na ratunek, zwyciężyli koronawirusa Morza Czerwonego. * To właśnie jest nasza strategia, odnaleźć drogę ocalenia. Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem. Ta Droga wyprowadzi nas z bezdroży koronawirusa! Jezus ocali swój lud. Tak było w przypadku 10 trędowatych, którzy głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Zauważmy, kiedy zostali uzdrowieni - gdy szli. Iść drogą, to znaczy w tym wypadku być blisko Drogi, być z Jezusem. Jak głosił św. Paweł - My nad wszystkim odnosimy zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8,37).

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (6)

Dawać i rozdzielać (Mk 6,36 – 41)

* W świecie szukającym lekarstwa na pandemię koronawirusa, w czasach pełnych lęków i obaw, światłem w tunelu niech będą słowa przekazane przez św. Pawła - Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać (1 Kor 10,13). Trudno porównywać skalę bólu, intensywność strachu, wielkość nieszczęścia – naszego i ludzi czasów Biblii. Jedno jednak jest pewne - oni też cierpieli, doświadczali własnej bezradności, bali się, szukali nadziei. Dlatego możemy się od nich uczyć, pamiętając jednak, że nie chodzi tu o ludzką mądrość i doświadczenie życiowe, nie o mądrości tego świata (por. 1 Kor 2,4 – 9), ale to, co Bóg pisze na skomplikowanych liniach epidemii. * José H. Prado Flores, pomysłodawca tego cyklu, proponuje, aby przypatrzeć się scenie, którą zwykliśmy nazywać cudownym rozmnożeniem chleba. Jest to sytuacja kryzysowa: wielka rzesza ludzi w potrzebie (są głodni), zapada wieczór, miejsce jest odludne, nie ma środków na zakup żywności. Jednym słowem, pandemia trudności. Apostołowie proponują, aby ludzie na własną rękę, każdy z osobna, szukali pomocy. Mówią Panu Jezusowi: Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia (w. 36). * Kluczowa jest reakcja Pana Jezusa, który spojrzał w niebo i odmówił modlitwę uwielbienia. Potem połamał chleby i dawał je uczniom, aby rozdzielali (w. 41). Dwa istotne czasowniki – dawać i rozdzielać. Nikt z nas nie potrafi w cudowny sposób rozmnożyć chleba - lekarstw, rękawic ochronnych…, ale każdy może dawać i rozdzielać. Możemy dzielić się swoim czasem, życzliwością, współczuciem, życzliwością. Ileż dobra możemy ofiarować innym! W czasach, kiedy wszyscy chcą być kochani, ale nikt nie chce kochać, jest to ogromnie istotne. * Lekcja dzielenia się chlebem już jest realizowana. My, ludzie Wielkiego Tygodnia, popatrzmy wokół siebie i zidentyfikujmy Szymona z Cyreny, bo będzie nim lekarz pracujący bez wytchnienia i ryzykujący swoje życie, by ocalić życie ofiar epidemii. Zobaczymy w Weronice pielęgniarkę, która obdarowała ostatnim gestem czułości starszego człowieka umierającego samotnie, bo rodzina nie mogła być przy jego boku. Świat nagle wypełnił się Cyrenejczykami i Weronikami, którzy pocieszają Ukrzyżowanego, i zdajemy sobie sprawę z nieskończonej wartości miłości, nie tylko po to, by podziękować, gdy ją otrzymujemy, ale też by dawać ją potrzebującym.

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (7)

Głowa do góry, w górę serca! (Lb 21,4 – 9)

* Biblia jest Księgą żywą, księgą życia i o życiu. Ona jest, jak ujęto to w słynnym filmie z 2010 r., Księgą ocalenia. Wszystko dlatego, że Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (Hbr 4,12). Podejmujemy więc kolejną próbę odnalezienia w niej pigułek przeciwko pandemii koronawirusa. Może to będzie coś na wzmocnienie naszego duchowego organizmu, a może środek oczyszczający ze zgubnych wpływów zła, czy też jakaś forma profilaktyki. Pigułki, bo kazania w pigułce, pigułki, czyli coś małego jak ewangeliczne ziarnko gorczycy, zdolne są góry przenosić (por. Mt 17,20). * Jak sugeruje José H. Prado Flores, pomysłodawca tych poszukiwań, sięgamy dziś do starotestamentalnej Księgi Liczb, aby przeczytać perykopę o miedzianym wężu. Podczas wędrówki (…) lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi (Lb 21, 4 – 5). Zapewne o takich sytuacjach mówił papież Franciszek podczas modlitwy o ustanie pandemii - ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. I nastała pandemia, pojawiły się węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła (w. 6). One często pojawiają się w czasie naszej wędrówki ku Ziemi Obiecanej Królestwa Bożego. Pojawiają się szczególnie wtedy, gdy zejdziemy z drogi, a konkretnie mówiąc, kiedy opuścimy Drogę. Wiemy, kto jest Drogą, Prawdą i Życiem… * W tym trudnym momencie Bóg polecił Mojżeszowi odlać węża z metalu i umieścić go na wysokim palu, aby ludzie, patrząc na niego, byli wybawieni od śmierci. To nie był jednak żaden magiczny totem, cudotwórczy talizman. Rzeźba była umieszczona wysoko w górze, a więc Izraelici musieli patrzeć do góry. Oderwać nos od ziemi, skończyć z mentalnością niewolniczą wyniesioną z Egiptu, domu niewoli. Mojżesz do ludzi żyjących tylko sprawami doczesnymi, dla których liczyła się tylko fura, skóra i komóra, zawołał: W górę serca! Jest tu jednak jeszcze głębsza prawda, którą objawia sam Chrystus mówiący - A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. * Czy mamy prawo modlić się o ustanie pandemii? Mamy. Czy modlitwa o ocalenie ma sens? Ma. Czy Wszechmocny może nam przyjść z ratunkiem, zniszczyć koronawirusa, natchnąć naukowców do wynalezienia szczepionki, dać siłę lekarzom… - może. Słuchając pasyjnych opisów proroka Izajasza, zatrzymujemy się przy słowach: [Jezus] był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53, 5). W Wielki Piątek usłyszeliśmy słowa: Będą patrzeć na Tego, którego przebili (J 19,37). Podnieśmy więc głowy i patrzmy na rany Jezusa. One mówią, jak bardzo jesteśmy dla Niego ważni. Rany, przez które uchodziło z Niego życie, są dla nas źródłem życia, nadziei, wiary.

*Tak mówi o tym Papież: Panie, kierujesz do nas apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Tobie. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2,12). Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne, od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym.

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (8)

Wszystkie ręce na pokład (Dz 27,31)

* Pigułki – bo kazanie, rozważanie w pigułce. Pigułce małej jak ziarnko gorczycy. Wiara tej wielkości może góry przenosić. Także te zbudowane z koronawirusów.

* Często w tych dniach słyszymy o przestrzeganiu kwarantanny, nie tylko dlatego, aby się nie zarazić, ale też, aby innym nie zaszkodzić. Jej przestrzeganie jest wyrazem miłości bliźniego. Wszyscy doświadczamy ograniczeń, cierpimy, wspieramy się i modlimy za siebie. O tym mówiliśmy wspominając słowa Jezusa wypowiedziane do apostołów, którzy chcieli rozesłać głodnych ludzi na pustkowiu, aby każdy na własną rękę szukał jedzenia. Jezus w cudowny sposób podzielił chleb i zachęcił ich, aby Go naśladowali. Kwarantanna to czas miłości, wsparcia, solidarności. * Podobną sytuację opisał św. Łukasz w Dziejach Apostolskich. Oto św. Paweł i 276 innych osób płyną do Italii, ale zaskoczyła ich burza. Wówczas marynarze podjęli decyzję o ucieczce z okrętu i pozostawienie reszty na łaskę i niełaskę morza. Apostoł powiedział wówczas znaczące słowa, których możemy użyć do przygotowania kolejnej pigułki przeciw pandemii - Jeśli ci nie zostaną na okręcie, wy nie potraficie się uratować (Dz 27,31). Wszyscy są ważni i potrzebni; zarówno kapitan, jak i ostatni majtek pokładowy. Jesteśmy na pokładzie tej samej łodzi i albo razem ocalejemy, albo wspólnie zginiemy. Tak stało się z okrętem św. Pawła, każdy z 276 płynących nim bezpiecznie wylądował na brzegu Malty. Podobnie było z tonącym św. Piotrem, który został przez Jezusa wyrwany z morskich odmętów i dołączony do reszty apostołów znajdujących się w łodzi. * Także na łodzi świata nie może nikogo zabraknąć. Ważne są klauzurowe zakonnice modlące się o cud ocalenia, nie możemy się obyć bez służby zdrowia, potrzebni są naukowcy intensywnie poszukujący leku przeciw koronawirusowi. A co powiedzieć o pracownikach transportu, mediów, handlowcach? Jak funkcjonować bez wsparcia tych, którzy troszczą się, aby były prąd, woda, internet? Wszyscy jesteśmy sobie potrzebni! * O tym mówił papież Franciszek - Nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi – zwykle zapomnianych – którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy Modlitwy Arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17,21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (9)

Przebaczenie (Ps 51,3 - 9)

* José H. Prado Flores, który zainicjował nasz cykl rozważań, mawia, że pociąg naszego życia porusza się po dwóch torach. Są to – przebaczenie i uwielbianie. Co to ma wspólnego z pandemią? Otóż w licznych wypowiedziach lekarzy słyszymy także wskazówki związane z profilaktyką, informacje, jak uniknąć zakażenia, wzmocnić organizm. Zacznijmy od przebaczenia. Chodzi o prośbę kierowaną do Pana Boga, bliźnich, natury i samego siebie. * Każda liturgia eucharystyczna zaczyna się aktem skruchy i żalu. Przepraszamy Pana Boga za nasze życie jakby Go nie było. Po zamachu terrorystycznym w USA 11.09.2001 córka pastora Billy’ego Grahama powiedziała: Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu (…), ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem przekonana, że w milczeniu wycofał się. Jak możemy się spodziewać, że Bóg udzieli nam swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On zostawił nas w spokoju? To śmieszne, jak prostym jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się, dlaczego świat zmierza do piekła. Tak, jest za co Boga przepraszać. * Pojednanie z bliźnim. Skoro przykazanie miłości nie tylko przyjaciół, ale i wrogów jest kwintesencją naszej wiary, to najlepszym tego sprawdzianem jest wskazówka dana przez św. Jana Apostoła - Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi (1J 4,20). * Przeproszenie przyrody oraz wybaczenie sobie samemu. Tej pierwszej sprawie papież Franciszek poświęcił specjalną encyklikę, nawołując w niej do ekologicznego nawrócenia. Pisze w niej, że Ziemia, nasza siostra, protestuje z powodu zła, jakie jej wyrządzamy nieodpowiedzialnym wykorzystywaniem i rabunkową eksploatacją dóbr. Natomiast przebaczenie sobie samemu to nierozłączny element wewnętrznego uzdrowienia. Każdemu zdarzają się upadki, złe decyzje, nieodpowiednie zachowanie, tragiczne w skutkach wybory… Czy potrafimy to sobie wybaczyć, czy też nosimy w sobie gorycz porażki? * Dlatego sięgamy po jeden z najbardziej klasycznych tekstów prośby o wybaczenie. Jest nim Psalm 51. Zastosujmy więc przeciw pandemii tę psalmoterapię dla odzyskania zdrowia duchowego - przecież człowiek jest jednością duszy i ciała. Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość! Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego! Uznaję bowiem moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną. Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą, tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku i prawym w swoim osądzie. Oto zrodzony jestem w przewinieniu i w grzechu poczęła mnie matka. Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie, naucz mnie tajników mądrości. Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.

Garść pigułek przeciw koronawirusowi (10)

Uwielbianie Boga (Ps 91)

* Pigułki – bo kazanie, rozważanie w p